Inwestowanie w nowe projekty

Luty 8th, 2010 Categories: ciekawe gry, zaskakujące opisy

W tym momencie Dandi-swami zapadł w głęboki medytacyjny trans, i dokładnie w tej samej chwili, zanim jeszcze zdążyliśmy przejść do zasłużonej kary i żalu biznesmena, Ćhota Badrija klepnął mnie w ramię i szepnął:
- Chodźmy, bhai.
Na zewnątrz podał mi telefon. Odebrałem go w towarzystwie Paritosza Śaha, Ćhoty Badriji i jego brata Bary Badriji. To był dla nas moment przełomowy. Poprzedniej nocy jeden z naszych agentów organizujących przerzut w Golghat spędził w Kolabie noc z dziewczyną o imieniu Simki. Tego agenta, Konkani o imieniu Aśok Khot, opłacaliśmy od czterech lat. Ostatniego wieczoru przyjechał do Bombaju, żeby odprowadzić na dworzec swoją żonę, która jechała do Delhi, na wesele córki swojego brata. Pojechała ekspresem Radźdhani, wygodnie ulokowana wraz z dwoma synami w wyposażonym w fotele wagonie, a Khot postanowił skorzystać z uroków miasta. Już z dworca zadzwonił do Simki, a godzinę później zabrał ją sprzed baru Lido, obok kina Regal. Khot był przy forsie. Zamówił prywatną klimatyzowaną taksówkę z przyciemnianymi szybami i zabrał dziewczynę na kolację do restauracji Chajber, a potem na przejażdżkę po Marinę Drive. Przez całą kolację popijał czarnego Johnnyego Walkera i opowiadał jej przeróżne historie o ludziach, których wystrychnął na dudka, o pieniądzach, które zarobił, i o wysokich rangą oficerach, których doprowadził do ruiny, a kiedy znaleźli się w samochodzie, masował jej mausambi i śmiał się z dowcipów, których nigdy nie kończył, pociągając ze srebrnego kubka, przymocowanego do butelki srebrnym łańcuszkiem. Simki leżała rozwalona na fotelu i słuchała go, nucąc sobie do piosenki płynącej z magnetofonu. W Caupati zjedli kulfi, po czym on, zataczając się, podszedł do wody i próbował zaśpiewać piosenkę, następnie zwymiotował do morza, a potem wypił kolejny kieliszek, żeby zademonstrować, jakim to jest twardym mężczyzną. W drodze powrotnej kazał kierowcy włączyć Makhmali andhera he* rozchylił coli Simki i tulił się do niej, śliniąc się i bełkocząc, a ona przez muzykę słyszała, jak mówił: „Sali, lepiej, żebyś była dla mnie dobra, czy ty wiesz, kim ja jestem? W tym mieście nikt nie może na mnie krzywo spojrzeć.

Tags:
No comments yet.

Leave a Comment